ZERO SR/S

Elektromobilność to powoli nie tylko samochody, czy środki transportu zbiorowego. Prąd wkracza też do świata motocykli. Znana już Energica czy Livewire Harleya to nie koniec oferty.

Marka Zero, założona w 2006 roku przez byłego inżyniera NASA Neala Saika, w ciągu zaledwie kilku lat ze start-upu w garażu w Santa Cruz wyrosła na uznany na całym globie brand, który rewolucjonizuje branżę motocyklową.

Spółka Karbon 2 – prekursor polskiej elektromobilności – rozszerza swoją ofertę o markę Zero Motorcycles, stając się jej wyłącznym dystrybutorem w naszym kraju. Oferuje osiem modeli, od Supermoto przez Nakedy na sportowym SR/S kończąc.

Szeroka gama modeli, poczynając od odpowiedników popularnych 125 cm3 po sportowe motocykle, pozwala na dostosowanie pojazdu do potrzeb klienta. Flagowy model, wspomniany wcześniej SR/S, to sportowa maszyna dająca osiągi lepsze niż niejeden spalinowy odpowiednik. Jego sercem jest silnik o mocy 110 koni mechanicznych, który dysponuje momentem obrotowym wynoszącym zawrotne 189 Nm. Prędkość ograniczono do 200 km/h.

Źródłem prądu jest bateria litowo-jonowa o pojemności 14,4 kWh, co pozwala przejechać w mieście i na trasie odpowiednio 260 km i 131 km oraz 175 km w cyklu mieszanym. Motocykl można wyposażyć w Power Tank, który zwiększa zasięg do 323 km w mieście, 165 km w trasie i 218 km w cyklu mieszanym. Czas ładowania do 95 proc. to około czterech godzin przy użyciu zwykłej ładowarki oraz godzina korzystając z szybkiej (6 kW).

Model ten w wersji podstawowej waży 229 kg oraz 234 kg w odsłonie premium. Bogatszy wariant doposażono m.in. w większą baterię. Natomiast w standardzie dostajemy takie udogodnienia jak Stability Control oraz Cornering ABS, które na pewno przydadzą się w opanowaniu maszyny, zwłaszcza mniej doświadczonym kierowcom.

Niestety, jak wszystko, tak i te motocykle mają swoje wady. W tym przypadku jest to cena. Za podstawową wersję SR/S przyjdzie nam zapłacić około 105 tys. zł. Najtańszy model tego amerykańskiego producenta – FX kosztuje aż 65 tys. zł. Oznacza to, że za cenę jednego FX-a kupimy dwie spalinowe Yamahy MT-03 o zbliżonych osiągach.

Kasper Teszner, Biuro PTPiREE

Czytaj dalej