Plastikowy deszcz

Roczna produkcja tworzyw sztucznych wynosi średnio 350 mln ton, powodując wygenerowanie 390 mln ton CO2 i odpowiadając za 6 proc. światowego zużycia ropy naftowej. Plastiki są wygodne do stosowania, gdyż można je w bardzo elastyczny sposób dostosować do własnych potrzeb. Niestety, przy okazji tworzymy w ten sposób trwałe i odporne na zniszczenie materiały, które wracają do nas w cyklu wtórnym.

Tysiące ton cząsteczek i włókien mikroplastiku spada z nieba każdego roku wraz z deszczami. Badania prowadzone przez Uniwersytet Stanowy Utah w USA wykazały, że te szkodliwe cząsteczki znajdują się już praktycznie we wszystkich źródłach wody, a nawet w atmosferze. Kupując filtrowaną, butelkowaną wodę mineralną znajdziemy w niej zapewne drobne cząsteczki mikroi nanoplastiku, których nie zatrzymają filtry przemysłowe. Będzie go tam więcej niż w wodzie kranowej. Nawet podróżując w najbardziej odległe regiony świata możemy być niemal pewni, że wraz z deszczem na ziemię spadnie też pewna ilość mikroplastiku. Cząstki stałe, będące skutkiem działalności człowieka, są już niestety składnikiem pyłu lotnego i gleby w 11 parkach narodowych w Stanach Zjednoczonych. Uśrednione dane wskazują, że na zachodzie USA z nieba spada corocznie ponad tysiąc ton takich materiałów. Syntetyczne polimery stanowią już mniej więcej 4 proc. cząstek stałych w atmosferze.

Zgodnie z wynikami badań, globalny cykl plastiku przypomina cykl wodny, obejmujący okres atmosferyczny, ziemski i oceaniczny. Źródłem pierwotnego mikroplastiku „mokrego” są przede wszystkim miasta, zaś „suchego” transport kołowy. Możemy być pewni, że piorąc syntetyczne ubrania, koce, pościele i dywany oraz używając kosmetyków z mikrogranulkami, miniaturowe drobiny tworzyw trafią do ścieków, a potem do rzek i mórz. Z kolei cząsteczki ze ścieranych opon samochodowych oraz pył powstający podczas ruchu pojazdów będą przenoszone przez wiatr i osiądą na powierzchni gruntu. Śmieci pływające w morzach i oceanach (m.in. porzucone sieci rybackie, butelki i torby foliowe) są rozdrabniane pod wpływem promieniowania UV, słonej wody i ruchu fal, tworząc tzw. mikroplastik wtórny. Jest on jeszcze groźniejszy, gdyż stanowi do 80 proc. morskich mikrodrobin tworzyw sztucznych (niechlubną palmę pierwszeństwa dzierżą tu polipropylen, polietylen i polistyren).

Wiemy coraz więcej o mechanizmach powstawania i transportu mikroplastiku. Nie mamy jednak skutecznego rozwiązania na radzenie sobie z nim. Potrafimy już za to przerabiać wykorzystane tworzywa sztuczne w zakładach przetwarzania odpadów. W Wielkiej Brytanii trwa budowa pierwszego na świecie zakładu recyklingu wszystkich rodzajów plastiku. Będzie on w stanie przetworzyć 80 tys. ton odpadów plastikowych rocznie. Dotychczas tylko 9 proc. z nich było poddawane recyklingowi.

Tymczasem problem „emisji” mikroplastiku może wzrosnąć nawet dziesięciokrotnie w ciągu najbliższych pięciu lat. Zakład w Teesside będzie wykorzystywał opatentowany proces hydrotermalny HydroPRS (Hydrothermal Plastic Recycling Solution) i zostanie uruchomiony w 2022 roku. Zastosowane rozwiązanie chemiczne polega na wykorzystaniu pary wodnej w stanie nadkrytycznym do przekształcania tworzyw sztucznych z powrotem w oleje i substancje chemiczne gotowe do powtórnego wykorzystania. Zdaniem firmy ta technologia oznacza koniec tworzyw sztucznych jednorazowego użytku. Po wykorzystaniu będą one mogły być wielokrotnie przetworzone i wykorzystane. Nie ma konieczności kosztownego sortowania plastików. Można też bezpośrednio przetwarzać tworzywa wielowarstwowe i łączone. Tymczasem w jedzeniu i piciu pochłaniamy już dziś sporo mikrocząstek tworzyw sztucznych. Pocieszające jest to, że wśród wyników przeprowadzonych badań nie ma takich, które potwierdziłyby szkodliwy wpływ mikroplastiku na ludzkie zdrowie. Tego rodzaju cząsteczki są wydalane przez organizm, podobnie jak inne niestrawione składniki. Tym niemniej skuteczne rozwiązanie problemu przetwarzania odpadów z tworzyw sztucznych – zarówno w skali makro, jak też mikro – stanowi jedną z najważniejszych potrzeb naszej cywilizacji. Samo ograniczanie wykorzystania tworzyw sztucznych w opakowaniach to niestety za mało. Stanowi jednak ważny krok na drodze do poprawy stanu środowiska degradowanego działalnością człowieka.

Krzysztof Hajdrowski

Czytaj dalej