Przyszłość prawdy

Oglądanie filmów z fałszywymi postaciami było dotychczas domeną kina. Zastępowanie aktorów kaskaderami w realizacji niebezpiecznych ujęć było normą do czasu wprowadzenia do kinematografii komputerów, które sprowadziły rolę aktorów do wykonywania uproszczonych ewolucji w studiu na zielonym tle, a potem wkomponowania ich do scen generowanych w zaawansowanych aplikacjach 3D.

W końcu przyszła pora na ożywienie zmarłych odtwórców ról w produkcjach realizowanych po ich śmierci, czym zasłynął ostatnio Disney, prezentując najnowsze filmy ze świata Gwiezdnych Wojen. Z kolei w mediach społecznościowych można znaleźć coraz więcej amatorskich produkcji, w których oryginalni „aktorzy” są zastępowani generowanymi komputerowo, często z bardzo dużym realizmem. Czyżby przyszłość oznaczała możliwość zastąpienia jednym kliknięciem dowolnej osoby inną oraz totalnego rozprzestrzeniania fałszywych materiałów zdjęciowych i filmowych?

Technologia deepfake, dostępna na rynku od 2017, stanowi rosnący zbiór zaawansowanych algorytmów sztucznej inteligencji wyspecjalizowanych w poprawie lub zmianie dźwięków, zdjęć i filmów. Póki co, aby osiągnąć zadowalający efekt, autorzy muszą włożyć znaczny wysiłek w postaci wiedzy, umiejętności oraz dysponować zaawansowanym sprzętem. Dopiero połączenie możliwości stacji graficznych, różnorodnego oprogramowania do modelowania 3D i algorytmów AI pozwala uzyskać dobre, choć niedoskonałe rezultaty. Tym bardziej, że dostępne obecnie algorytmy wymagają żmudnego dostosowania do każdego konkretnego materiału źródłowego i zakresu jego modyfikacji. Na przykład, algorytm podnoszący jakość archiwalnych zdjęć do rozdzielczości 4K i koloryzujący je zadziała w trybie automatycznym w sposób daleki od oczekiwań. Za to w rękach artysty pozwoli pokazać nieistniejący już dawno świat w sposób niedostępny jeszcze kilka lat temu. Każdy z nas może wypróbować na platformie My-Heritage złożony algorytm DeepNostalgia, ożywiający stare, czarno-białe zdjęcia portretowe. Dzięki temu możemy zobaczyć naszych przodków w sposób dotychczas niedostępny. Co więcej, w przyszłości najprawdopodobniej będziemy mogli zostać wspólnie z naszymi zmarłymi pradziadkami umieszczeni na jednym zdjęciu lub scenie wideo, a to może oznaczać dla nas osiągnięcie zupełnie nowego poziomu doznań i emocji. To także przykład możliwości tworzenia fałszywych wspomnień i zdarzeń, które nigdy nie miały miejsca. Cóż, niemal każda nowa technologia może mieć dwa oblicza – tworzące nową wartość i jakość oraz niszczące.

Dopóki algorytmy sztucznej inteligencji służą celom rozrywkowym, sprawiając uśmiech u osób oglądających, lub udostępniając znacznie lepszą jakość starych produkcji, jest OK. Gorzej, gdy będziemy świadkami nadużywania tej technologii w różnych dziedzinach życia, włącznie z możliwością oczerniania konkretnych osób, sugerując ich udział w zdarzeniach, które nie miały miejsca lub przebiegały zupełnie inaczej. W końcu to, co widzimy jest dla nas najbardziej przekonujące. Kiedy rozmawiamy przez wideo komunikatora ze znajomymi lub uczestniczymy w wideokonferencji zakładamy, że jesteśmy pewni osób, które znajdują się na ekranie komputera lub smartfona. Tymczasem już dziś pojawiają się próby wyłudzenia w ten sposób cennych informacji lub pieniędzy. Z jednej strony bawi nas możliwość dokonania zmian tła lub dodania śmiesznych animacji podczas wideorozmów, z drugiej zaś powinniśmy być bardziej wrażliwi na możliwość wyłudzenia od nas wiedzy poprzez podszywanie naszych rozmówców pod inną tożsamość. Zauważmy też, jak bardzo może zmienić się w przyszłości rola rzeczoznawców, których zadaniem jest weryfikacja konkretnych zdarzeń i ich skutków. Wygląda na to, że coraz częściej będą oni musieli korzystać z komputerów, aby sprawdzić wiarygodność dostępnych materiałów. To z kolei będzie wymagało tworzenia algorytmów, które potrafią rozpoznać pracę wykonaną przez inne algorytmy. Przyszłość prawdy wygląda na zdecydowanie bardziej złożoną niż nam się wydaje. Tymczasem delektuję się zdjęciami i filmami z przedwojennej Warszawy, wykonanymi przez Mariusza Zająca, do czego i Państwa gorąco zachęcam.

Krzysztof Hajdrowski

Czytaj dalej