Niedrogie auta z charakterem

Polska marka powstała we współpracy z zagranicznymi partnerami . Wywiad z Piotrem Zarembą, prezesem ElectroMobility Poland.

28 lipca mieliśmy okazję zobaczyć premierę marki  Izera. Pomysł polskiego samochodu elektrycznego pojawił się już w 2016 r., a konkurs na projekt spółka ElectroMobility Poland zorganizowała w 2017 r. Z jakimi wyzwaniami spotkali się jego twórcy?  

Niezmiennie największym wyzwaniem dla podmiotów, które w Polsce starają się wejść na rynek elektromobilności jest nie tyle stworzenie samochodu elektrycznego, co zagwarantowanie, że pojazd, który powstanie będzie mógł być masowo produkowany i trafi w oczekiwania potencjalnych klientów na tyle, że będą go oni chcieli kupować. Z tym wyzwaniem borykaliśmy się również my. Opracowanie koncepcji realizacji takiego projektu wymagało od nas przede wszystkim zbadania i poznania rynku, potrzeb oraz oczekiwań konsumentów, a potem skutecznego przełożenia ich na założenia projektu.

Izera, którą zaprezentowaliśmy w lipcu tego roku, jest pierwszą polską marką motoryzacyjną samochodów elektrycznych, która ma ambicje produkować i sprzedawać znaczące wolumeny aut. Co istotne, jest to projekt oparty na solidnych założeniach technologicznych i biznesowych, który ma szansę wejść na rynek, zaistnieć na nim i zbudować silną pozycję. 

Czy fakt prezentacji marki po podpisaniu umowy o współpracy z firmą Torino Design wskazuje na preferencje włoskiego stylu w zakresie zaprojektowania polskiego samochodu elektrycznego? Z czego wynikało odrzucenie polskich projektów i nawiązanie współpracy z Włochami?

Projekty SUV-a oraz hatchbacka są efektem współpracy inżynierów z Turynu 

z zespołem polskich inżynierów i stylistów, m.in. Tadeuszem Jelecem, ikoną polskiego designu i wieloletnim projektantem Jaguara. 

Torino Design to prywatne, niezależne włoskie studio stylistyczne, które od 15 lat pracuje z europejskimi i światowymi markami, także tymi z segmentu premium. Nasza współpraca pozwoliła na  wypracowanie atrakcyjnej, nowoczesnej i ponadczasowej linii stylistycznej, dzięki której Izery będą się wyróżniać także w 2023 roku, kiedy rozpocznie się seryjna produkcja tych samochodów.  Ale oprócz atrakcyjnego wyglądu liczy się także funkcjonalność i końcowy koszt pojazdu. Żeby te wszystkie pożądane cechy połączyć, postawiliśmy na współpracę z partnerem, który wiele złożonych projektów przeprowadził z sukcesem.

Jeśli chodzi o projekty zebrane na wcześniejszym etapie prac, to przede wszystkim po dokonaniu analizy i ocenie potencjału polskiego rynku aut elektrycznych uznaliśmy, że bardziej korzystna od wcześniejszej koncepcji realizacji projektu, która zakładała budowę małego kompaktowego auta miejskiego, będzie próba stworzenia całej marki motoryzacyjnej, z rozbudowaną gamą modelową. Nasze analizy wskazywały, że najbardziej korzystne będzie wejście w segment C. Na podstawie doświadczeń i wiedzy zebranej na tamtym etapie projektu w 2018 roku opracowaliśmy, zwalidowaliśmy we współpracy z zewnętrznymi podmiotami i przyjęliśmy do realizacji nowy biznesplan, według którego działamy. 

Czy auta marki Izera są całkowicie polskim produktem? Skąd pochodzić będą poszczególne elementy samochodów i kto będzie nadzorował całość projektu? 

Izera to projekt koordynowany przez polską firmę i polskich inżynierów. Kluczowe decyzje podejmuje zespół pracujący dla EMP, składający się z polskich ekspertów odpowiedzialnych za projektowanie pojazdów i fabryki, modeli biznesowych czy rozwój łańcucha dostaw. W dłuższym czasie, dzięki partnerstwu z polskimi firmami oraz rodzimymi uczelniami technicznymi i instytutami badawczymi, chcemy budować lokalny łańcuch dostaw i tworzyć polskie know-how. Oczywiście nasze samochody będą też produkowane w Polsce.

Warto wspomnieć, że współczesny przemysł motoryzacyjny ma charakter globalny. Współpraca z doświadczonymi światowymi partnerami, takimi jak Torino Design czy EDAG Engineering, oraz zakup technologii mają przede wszystkim na celu zminimalizowanie ryzyka związanego z realizacją projektu oraz skrócenie czasu jego realizacji. Współpraca ta gwarantuje najwyższą jakość projektu i umożliwia jego realizację zgodnie z przyjętym harmonogramem.

Nawet znani, o ugruntowanej pozycji, producenci samochodów nie projektują ani nie produkują samochodów wyłącznie opierając się na potencjale dostępnym lokalnie.

Współczesnych firm motoryzacyjnych nie da się w pełni kojarzyć tylko z jednym krajem, jak np. Francja, Niemcy czy Włochy. Większość aut, które znamy, to częściowo polskie pojazdy – montowane w Polsce lub budowane z komponentów polskich firm. Dziś producenci samochodów nie tylko korzystają z międzynarodowej sieci dostawców, ale także chętnie dzielą się technologią. To widoczny trend w rozwoju branży. Dlatego obecnie tylko marki można kojarzyć z narodowością lub konkretnym krajem. Izera jest zatem polską marką stworzoną we współpracy z doświadczonymi partnerami z zagranicy i stwarza niepowtarzalną szansę dla rozwoju polskiej motoryzacji.

Czy wybrano już lokalizację fabryki, w której tworzony będzie polski samochód elektryczny?

Jesteśmy na ostatnim etapie prac nad wyborem lokalizacji fabryki. Decyzję ogłosimy do końca bieżącego roku, ale już wiadomo, że zakład będzie na Śląsku. To region, w którym od lat rozwija się sektor motoryzacyjny; gdzie można znaleźć kompetentnych partnerów do realizacji projektu takiego jak nasz, a także wykwalifikowane kadry. Nie bez znaczenia pozostają kwestie logistyczne – bardzo ważne przy wyborze lokalizacji pod zakład produkcyjny.  

Podczas premiery zaprezentowano dwa modele: czerwonego hatchbacka i białego SUV-a. Czy fakt ten wskazuje, że nie będzie jednego samochodu, a od początku będą Państwo starali się wyprodukować kilka modeli zaspokajających potrzeby różnych segmentów rynku?

Chcemy, żeby na początku do produkcji trafiły trzy modele: hatchback, SUV i kombi. Naszą ambicją nie jest budowa jednego modelu samochodu, ale rozwijanie polskiej marki motoryzacyjnej aut elektrycznych z własną rozbudowaną gamą modelową dostosowaną do potrzeb przyszłych klientów. Nasze analizy wskazują, że to daje największe szanse zaistnienia na rynku i przyciągnięcia klientów.

Czy plan biznesowy zakłada widełki cenowe polskiego samochodu elektrycznego? Będzie on dostępny dla „przeciętnego Kowalskiego’’ i jednocześnie opłacalny w produkcji? 

Oczywiście, zbyt wcześnie jest teraz, aby mówić o konkretnych kwotach. Informacje takie zwyczajowo koncerny motoryzacyjne upubliczniają tuż przed wejściem na rynek z gotowym produktem i nie inaczej będzie w wypadku Izery. Z drugiej strony zdefiniowanie ceny było jednym z podstawowych zadań w projekcie, które wpłynęło na całość prac technicznych. Cena auta była uwzględniona na etapie projektowania, a teraz stanowi punkt odniesienia dla budowanego łańcucha dostaw.

Na pewno chcemy naszym klientom zaoferować produkt wysokiej jakości po cenie osiągalnej dla polskiego kierowcy. Kwestia dostępności cenowej stanowiła dla nas priorytet od samego początku prac nad Izerą.

Jako nowy producent, skoncentrowany całkowicie na produkcji aut elektrycznych, możemy uzyskać pewne oszczędności, m.in. dzięki optymalizacji łańcucha dostaw czy linii produkcyjnych. Chcemy także zaproponować nowoczesny system sprzedaży, gdzie w ramach miesięcznej raty nabywca Izery będzie miał także zagwarantowane m.in. serwis oraz koszty ładowania auta. Dystrybucję chcemy oprzeć przede wszystkim na sprzedaży online przy ograniczonej liczbie tradycyjnych salonów i punktów sprzedażowych. Między innymi dlatego, a także dzięki współpracy z doświadczonymi partnerami na obecnym etapie realizacji projektu, chcemy zaproponować auto osiągalne cenowo, wyróżniające się charakterem i designem, a jednocześnie spełniające wszelkie technologiczne standardy, jakie będą obowiązywać na rynku w 2023 roku.  

Z punktu widzenia energetyki zasadne jest pytanie, czy zainteresowanie potencjalnych klientów będzie tak duże, że spowoduje wzmożony popyt na energię i potrzebę rozbudowy sieci energetycznej? 

Trzeba pamiętać, że rozwój elektromobilności nie musi sprowadzać się w wypadku firm energetycznych wyłącznie do prostej sprzedaży dodatkowej ilości energii elektrycznej. Dostępne analizy wskazują, że milion samochodów elektrycznych będzie generował roczny dodatkowy popyt na energię powyżej 4 TWh. Ale elektromobilność to także szansa na szersze wejście w nowe elementy łańcucha dostaw związane z magazynowaniem energii, świadczeniem usługi ładowania, czy nawet zarządzaniem taborami pojazdów w formie carsharingu. 

Dostarczenie usługi ładowania dla kierowcy ,,elektryka’’ to szansa na wejście w interakcję z nim, co stwarza okazję do zaoferowania całego ,,ekosystemu’’: nie tylko usługi ładowania, ale także magazynu przydomowego, panelu fotowoltaicznego czy inteligentnych urządzeń dla gospodarstwa domowego. Tak naprawdę dopiero uczymy się, jakie możliwości dla sektora energii stwarza rozwój elektromobilności na masową skalę.  

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał 

Wojciech Tabiś

Czytaj dalej