Na krawędzi mroku

Kiedy nad stadionem goszczącym finał Super Bowl 2026 rozbłysły miliony świateł, a oczy całego świata zwróciły się ku oszałamiającemu widowisku w przerwie meczu, nikt nie przypuszczał, że czysta rozrywka ustąpi miejsca gwałtownej, ognistej manifestacji. Bad Bunny, globalny fenomen i niekoronowany król Portoryko, nie zamierzał ograniczyć się w nim do roli porywającego tłumy showmana. Ledwie tydzień wcześniej artysta odebrał statuetkę Grammy Awards 2026 za album „DeBI TiRAR MaS FOToS”, cementując swoją pozycję na muzycznym Olimpie. Jednak 8 lutego na murawie Levi’s Stadium w Santa Clara w Kaliforniina oczach setek milionów widzów, pośród tancerzy przebranych za monterów sieciowych i rytmicznych akrobacji na słupach energetycznych, Benito Antonio Martínez Ocasio wykrzyczał bolesną prawdę o swojej ojczyźnie – wyspie od lat pogrążonej w cyklach cywilizacyjnej ciemności. Wraz z nim w show wzięli udział inni słynni Latynosi: Lady Gaga, Ricky Martin, Pedro Pascal, Cardi B, Karol G i Jessica Alba.

To nie był zwykły taniec; była to precyzyjnie zaplanowana choreografia artystycznej rozpaczy i oporu wobec sposobu, w jaki Stany Zjednoczone traktują latynoską tożsamość oraz infrastrukturę swoich terytoriów zależnych. Artysta, wspinając się na szczyt stalowego masztu, stał się żywym wyrzutem sumienia dla tych, którzy w blasku neonów zapomnieli o dramacie Portoryko i jego stolicy San Juan. Od czasu niszczycielskiego uderzenia huraganu Maria w 2017 roku, a później Fiony w 2022, stabilność dostaw energii na wyspie stała się jedynie mglistym wspomnieniem. W kraju, gdzie problemy z prądem są chlebem powszednim, codzienność trzech milionów obywateli przypomina dramatyczną ruletkę z domową siecią elektroenergetyczną, w której stawką jest bezpieczeństwo i zdrowie najbliższych.

Od 2021 roku za obsługę sieci przesyłowych i dystrybucyjnych odpowiada prywatne konsorcjum LUMA Energy, związane 15-letnim kontraktem rządowym. Choć początek ich działalności zapowiadał przełom – wymieniono blisko 18 tysięcy słupów, wykarczowano tysiące kilometrów roślinności zagrażającej liniom i zapowiedziano gigantyczne inwestycje, w tym montaż 1 GW mocy w źródłach odnawialnych oraz nowoczesne magazyny energii – obietnice te zderzyły się z brutalną rzeczywistością. Ambitne plany modernizacji, obejmujące dodatkowo instalacje fotowoltaiczne o łącznej mocy 50 MW dla klientów indywidualnych oraz programy szkoleniowe dla kadr, utknęły w martwym punkcie.

Niestety, na skutek drastycznych cięć budżetowych po stronie USA, proces inwestycyjny i modernizacyjny uległ niemal całkowitemu zatrzymaniu. Waszyngton domaga się rygorystycznej weryfikacji kosztów, podczas gdy LUMA Energy alarmuje, że bez obiecanych funduszy poprawa odporności sieci na kolejne kataklizmy zajmie co najmniej dekadę. Tragiczne potwierdzenie tych słów nadeszło 16 kwietnia 2025 roku, gdy potężna awaria sieci przesyłowych wywołała ogólnokrajowy blackout. Milion czterysta tysięcy odbiorców straciło prąd, a blisko pół miliona osób zostało odciętych od dostaw wody. Roślinność wrastająca w zaniedbane urządzenia spowodowała kaskadowe wyłączenia elektrowni, paraliżując szpitale, lotniska i handel. Ulice miast utonęły w korkach i chaosie, a na LUMA Energy ponownie spadła fala zasłużonej krytyki.

Historia portorykańskiej energetyki to kronika niewykorzystanych szans i politycznego cynizmu. Choć Kongres USA formalnie wyasygnował miliard dolarów na odbudowę wyspy po zniszczeniach z 2017 roku, biurokratyczne zasieki i decyzje obecnej administracji doprowadziły do anulowania ponad 800 milionów z tej kwoty. Najboleśniejszy cios zadano najsłabszym: zamknięto kluczowe programy wspierające instalację systemów solarnych w szpitalach i domach dla ubogich. Dla osób zależnych od respiratorów czy lodówek przechowujących insulinę, dostęp do prądu jest cienką linią oddzielającą życie od śmierci. Władze tłumaczą te braki niską wydajnością źródeł odnawialnych, które w 2020 roku pokrywały zaledwie 2,5% zapotrzebowania, milczą jednak w kwestii tego, dlaczego administracyjne opory w Waszyngtonie tak skutecznie blokują drogę do normalności.

W tym samym czasie zamożniejsi mieszkańcy radzą sobie na własną rękę, budując prywatne wyspy energetyczne z paneli i magazynów, które w razie huraganu można bezpiecznie zdemontować. Najbiedniejszym pozostaje jedynie czekanie, które zbyt często trwa za długo. Sytuację pogarsza gigantyczny, sięgający dziewięciu miliardów dolarów dług pozostawiony przez Puerto Rico Electric Power Authority (PREPA) w 2021 roku. Negocjacje z finansowymi gigantami amerykańskimi pokroju BlackRock przypominają taniec na krawędzi przepaści, zwłaszcza po radykalnych roszadach personalnych w radzie nadzorczej LUMY narzuconych przez Waszyngton. Portoryko stało się de facto poligonem doświadczalnym dla problemów, które zaczynają nękać także kontynentalną Amerykę –gdzie priorytetem staje się zasilanie energochłonnych centrów danych, kosztem zwykłych obywateli.

Bad Bunny, jawnie wspierający ruchy niepodległościowe, od lat czyni ze swojej sławy oręż. To obecnie najczęściej streamowany artysta na Spotify, z ponad 110 miliardami odtworzeń i licznymi hitami. Jego dokumentalny projekt „El Apagón” (Ziemia mroku) oraz bezpardonowe kampanie wymierzone w skostniały układ polityczny są głosem pokolenia, które odmówiło trwania w ciemności. Choć nowa gubernator, Jenniffer González, zapowiedziała przesunięcie środków na naprawę sieci, konkretów wciąż brakuje, a fundusze mające budować nowoczesność zdają się rozpływać w próżni gabinetów. Występ na Super Bowl stał się brutalnym przypomnieniem, że pod kosztownym blichtrem popkultury pulsują realne ludzkie tragedie. Tancerze zwisający z kabli nie byli tylko tłem – byli symbolem narodu, który każdego dnia próbuje połączyć swoją rozbitą ojczyznę z resztą cywilizowanego świata. Głos Benito przypomniał wszystkim, że prawdziwa wolność zaczyna się tam, gdzie znika strach przed kolejną nocą w mroku, a odwaga, by sprzeciwić się korporacjom, jest pierwszym krokiem ku światłu.

Krzysztof Hajdrowski

Czytaj dalej