Ford Puma to od lat jeden z najchętniej wybieranych miejskich crossoverów w Europie. Przejście tego modelu na zasilanie czysto elektryczne było tylko kwestią czasu. Zamiast jednak decydować się na ryzykowną rewolucję stylistyczną, Ford postawił na sprawdzony przepis – wziął to, co klienci pokochali w spalinowej Pumie, i wyposażył ją w wydajny, nowoczesny napęd na prąd. Tak powstał Ford Puma Gen-E, samochód skrojony pod wymagania współczesnych miast.

Zdjęcie: ford.pl
Ewolucja z zewnątrz, rewolucja w funkcjonalności
Na pierwszy rzut oka Puma Gen-E nie krzyczy, że jest samochodem elektrycznym. Zachowano znajome, dynamiczne proporcje, które stały się wizytówką modelu. Producent wprowadził jedynie drobne modyfikacje aerodynamiczne: przedni grill został zabudowany, przeprojektowano dolne wloty powietrza, a w nadkolach zagościły nowe, zoptymalizowane pod kątem oporów powietrza felgi (w rozmiarze 17 lub 19 cali).
Prawdziwa rewolucja zaszła w zagospodarowaniu przestrzeni. Z racji braku klasycznego układu napędowego, Puma Gen-E bije na głowę większość elektrycznych rywali z segmentu B pod względem praktyczności.
Frunk (przedni bagażnik) – miejsce, w którym wcześniej znajdował się silnik benzynowy, przekształcono w 43-litrowy schowek. To idealna przestrzeń na kable do ładowania, do których mamy łatwy dostęp nawet wtedy, gdy główny bagażnik jest załadowany pod sam dach.
GigaBox – ewolucja słynnego z wersji spalinowych MegaBoxa. Pod podłogą głównego bagażnika, którego łączna pojemność wynosi imponujące 574 litry, ukryto potężny, wodoodporny schowek z korkiem spustowym. Można tam bez obaw wrzucić mokre buty zimowe lub ubłocony sprzęt sportowy, a po powrocie do domu po prostu umyć wnętrze schowka wężem ogrodowym.
We wnętrzu zrezygnowano z tradycyjnej dźwigni zmiany biegów. Zastąpiono ją niewielkim wybierakiem przy kierownicy, co pozwoliło na zaprojektowanie nowej, „wiszącej” konsoli środkowej. Zapewnia ona więcej miejsca na drobiazgi i potęguje poczucie przestronności z przodu kabiny.
Osiągi i radość z jazdy
Puma zawsze słynęła z tego, że prowadzi się świetnie. Wersja elektryczna zachowuje ten charakter. Dzięki umieszczeniu akumulatorów pod podłogą, środek ciężkości znalazł się znacznie niżej, co przekłada się na pewne zachowanie w zakrętach.
Samochód napędza silnik elektryczny umieszczony przy przedniej osi, generujący 168 KM mocy oraz 290 Nm natychmiastowo dostępnego momentu obrotowego. Reakcja na gaz jest błyskawiczna, a sprint od 0 do 100 km/h zajmuje równe 8 sekund. Prędkość maksymalna została elektronicznie ograniczona do 160 km/h.
Ogromnym ułatwieniem w warunkach miejskich jest system one-pedal driving. Pozwala on na przyspieszanie i hamowanie wyłącznie za pomocą jednego pedału. Odpuszczenie gazu powoduje silną rekuperację energii, co z jednej strony ładuje baterię w trakcie jazdy (szczególnie w korkach), a z drugiej drastycznie zmniejsza zużycie tradycyjnych klocków hamulcowych.
Zasięg, który wystarczy na co dzień
Ford zdecydował się na zamontowanie w modelu Gen-E baterii o pojemności 43 kWh. Choć na rynku znajdziemy modele z większymi akumulatorami, inżynierom Forda udało się zrekompensować tę różnicę świetną optymalizacją zużycia energii, które wynosi średnio zaledwie 13,1 kWh/100 km.
Specyfikacja Techniczna
Moc silnika / moment obrotowy wynosi 168 KM / 290 Nm, a przyspieszenie 0-100 km/h 8,0 s. Zasięg w trybie mieszanym wynosi do 376 km. Jednak w naturalnym środowisku Pumy Gen-E, czyli w mieście, systemy odzyskiwania energii pozwalają wydłużyć ten dystans nawet do 523 km na jednym ładowaniu.
Samo ładowanie nie nastręcza problemów podczas dłuższych tras. Samochód obsługuje ładowarki prądu stałego (DC) o mocy do 100 kW. Oznacza to, że uzupełnienie energii od 10 proc. do 80 proc. – idealnie podczas przerwy na kawę na stacji – zajmuje zaledwie 23 minuty. W domu standardowa ładowarka prądu przemiennego (AC) o mocy 11 kW ładuje auto do pełna w 5 do 6 godzin, co pozwala bez stresu uzupełnić energię nocą.
Podsumowanie
Ford Puma Gen-E (startująca w polskich salonach z pułapu ok. 164 900 zł za wersję bazową) to samochód, który nie próbuje wymyślać koła na nowo. Zamiast tego oferuje bardzo przemyślane podejście do elektromobilności. Łączy w sobie lubiany i wpadający w oko design z niezwykle praktycznym wnętrzem, świetnymi właściwościami jezdnymi oraz zasięgiem, który dla 90 proc. kierowców poruszających się głównie po mieście i przedmieściach, będzie w zupełności wystarczający.
Kasper Teszner, Biuro PTPiREE
