Echa wojny w energetyce

Po agresji Rosji na Ukrainę mocno podkreślana jest sprawa efektywności energetycznej i rozwoju OZE, jako recept na redukcję zależności od importu paliw z Rosji. Analizy wskazują na możliwość produkcji w Polsce ponad 100 TWh rocznie energii odnawialnej w perspektywie do 2030 roku, co przekroczyłoby połowę zapotrzebowania na energię elektryczną netto. To oznacza, że nadal w centrum spraw będzie kwestia bilansowania KSE i wskazuje, że rozwój sieci powinien być wysoko w hierarchii celów państwa w energetyce.

Minął już miesiąc od rozpoczęcia przez Rosję wojny na Ukrainie. Świat zalały komentarze często oceniające, że po 24 lutego 2022 roku, kiedy wojna się zaczęła, już nic nie będzie takie jak wcześniej. W przypadku szeroko rozumianej energetyki dość jasne jest na czym miałaby polegać zmiana w Europie.

Powszechnie wskazywane jest uzależnienie Starego Kontynentu od importu surowców energetycznych z Rosji (ropa naftowa, gaz, węgiel kamienny) i konieczność uniezależnienia się od niego dla bezpieczeństwa nie tylko energetycznego.

Polska popiera podjęcie zdecydowanych działań na rzecz odejścia przez państwa europejskie od importu węglowodorów, w tym ropy naftowej, z Rosji. Brak zdecydowanych działań i jedności państw Unii Europejskiej w obliczu obecnej sytuacji jest realizacją oczekiwań Rosji – powiedziała Anna Moskwa, minister klimatu i środowiska, podczas rozmowy z ministrem ds. energii Wielkiej Brytanii, Gregiem Handsem.

Polski import surowców energetycznych z Rosji

W Polsce wykorzystanie surowców energetycznych importowanych z Rosji jest zróżnicowane. Think tank Forum Energi podał, jaka była skala importu surowców energetycznych z Rosji do Polski w 2020 roku. W przypadku naszego kraju udział importu węgla kamiennego w konsumpcji tego paliwa (62,6 mln ton) wynosił około 20 proc., a blisko 75 proc. tego importu pochodziło z Rosji (około 9,4 mln ton).

Większość sprowadzanego z Rosji do Polski węgla wykorzystywana jest do celów grzewczych. 60 proc. trafia do gospodarstw domowych, kolejne 15 proc. dostarczane jest do małych ciepłowni – głównie we wschodniej Polsce, a ponad 20 proc. kupują koksownie.

W przypadku gazu – też według Forum Energii – w 2020 roku udział importu gazu ziemnego w konsumpcji tego surowca w naszym kraju (20,6 mld m3) wyniósł ponad 80 proc. Najwięcej sprowadzano z Rosji (9,6 mld m3), co stanowiło około 55 proc. importu.

Energetyka i ciepłownictwo w 2020 roku były trzecim największym konsumentem gazu w Polsce, po przemyśle i gospodarstwach domowych, z około 14-procentowym udziałem. Wszystko wskazuje na to, że w związku z wygaśnięciem kontraktu jamalskiego, pod koniec tego roku nasz kraj zaprzestanie importu gazu ze Wschodu.

W Polsce w 2020 roku – także na podstawie informacji Forum Energii – udział ropy naftowej z importu w zużyciu tego surowca (26,1 mln ton) wyniósł około 97 proc., a import z Rosji (16,8 mln ton) miał 66-procentowy udział.

Forum Energii oceniło, że odejście od importu węgla z Rosji jest możliwe; dla gazu potrzebujemy kilku miesięcy, natomiast najtrudniej będzie z ropą, przy czym już teraz trzeba podjąć działania przynoszące rezultaty w długim terminie.

Niezależność energetyczna na pierwszym planie

Agresja Rosji na Ukrainę wzmocniła kryzys energetyczny w Europie, który przejawia się m.in. we wzroście – wpływających na koszty energii – cen fundamentalnych dla elektroenergetyki surowców, czyli gazu i węgla, a trwa on już od mniej więcej jesieni 2021 roku.

Dodatkowym impulsem wzmacniającym ten niekorzystny dla gospodarek i gospodarstw domowych trend jest wzrost cen uprawnień do emisji CO2, które okresowo przekraczały już 90 euro za tonę dwutlenku węgla.

Komentatorzy wskazują, że z wysokimi cenami paliw i energii elektrycznej pozostaniemy dłużej niż wydawało się jesienią 2021 roku, ale tak naprawdę na pierwszy plan wysuwają się kwestie dotyczące pewności dostaw energii. W ich tle są obawy przed sankcjami ze strony Rosji, które mogłyby polegać na ograniczeniu dostaw do Europy surowców energetycznych.

Sytuację powstałą po wybuchu wojny dość dobrze – jak się wydaje – ocenił Markus Rauramo, prezes fińskiego koncernu energetycznego Fortum, skądinąd mocno zaangażowanego w Rosji.

Wśród całej tej niepewności jedna rzecz jest całkowicie jasna: Europa pilnie potrzebuje transformacji energetycznej. Obecne wydarzenia dodały również nową zmienną do równania dotyczącego zrównoważonego rozwoju, przystępności cenowej i bezpieczeństwa dostaw, którą jest niezależność – stwierdził Rauramo.

Komisja Europejska przedstawiła plan REPowerEU, czyli plan uniezależnienia naszego kontynentu od rosyjskich paliw kopalnych przed 2030 rokiem. Ursula von der Leyen, przewodnicząca KE, podkreślała, że Unia musi uniezależnić się od rosyjskiej ropy naftowej, węgla i gazu, bo „po prostu nie możemy polegać na dostawcy, który wyraźnie nam grozi”.

Musimy działać teraz, aby złagodzić skutki rosnących cen energii, zdywersyfikować dostawy gazu na kolejną zimę i przyspieszyć przejście na czystą energię. Im szybciej przejdziemy na odnawialne źródła energii i wodór w połączeniu z większą efektywnością energetyczną, tym szybciej będziemy naprawdę niezależni i będziemy panować nad systemem energetycznym – powiedziała von der Leyen.

Maciej Burny, prezes firmy doradczej ENERXperience, wskazuje, że Komisja Europejska w planie REPowerEU mocno zaznaczyła, że UE będzie dążyła do całkowitej likwidacji importu gazu, ale też ropy naftowej i węgla z Rosji przed 2030 rokiem.

W przypadku gazu ambicją KE jest obniżenie importu z Rosji aż o dwie trzecie do końca bieżącego roku. Ma to zostać zrealizowane poprzez dywersyfikację kierunków dostaw gazu i w tej sprawie mocny akcent kładziony jest na dostawy LNG, a drugi ważny, zasygnalizowany kierunek to zastępowanie gazu ziemnego paliwami alternatywnymi, w tym biometanem i czystym wodorem – mówi Maciej Burny.

W przypadku energii elektrycznej potencjalnie najbardziej znacząca jest informacja, że Komisja Europejska będzie się przyglądać możliwościom reformy działania hurtowego rynku energii elektrycznej, ale konkretów nie ma. Ta sprawa jest związana z tym,że obecnie ceny hurtowe wyznaczane są na podstawie krańcowych kosztów wytwarzania energii, co oznacza, że wyznaczają je dla wszystkich najdroższe technologie zamykające krzywą zapotrzebowania. Po wzroście cen gazu w przypadku Europy Zachodniej są to elektrownie gazowe, ale w Polsce węglowe – wskazuje Maciej Burny.

Okresowy renesans węgla z rosnącymi OZE?

Po wybuchu wojny na Ukrainie sytuacja w energetyce stała się bardzo trudna. W skali Unii Europejskiej, w tej niepewności na pierwszy plan, jeśli chodzi o bezpieczeństwo dostaw energii elektrycznej, wydają się wysuwać dwie sprawy.
Pierwsza to przynajmniej okresowy wzrost znaczenia energetyki węglowej, a druga to presja na przyspieszanie rozwoju OZE jako źródeł redukujących zapotrzebowanie na paliwa kopalne, a tym samym zmniejszających energetyczne uzależnienie od Rosji.
Z przytoczonym wcześniej stanowiskiem Komisji Europejskiej współgrają inicjatywy poszczególnych krajów i firm, a przykładem tego są decyzje i analizy władz Niemiec oraz tamtejszych koncernów. Jako symptomatyczne oceniane było wystąpienie kanclerza Niemiec Olafa Scholza podczas nadzwyczajnego posiedzenia Bundestagu (27 lutego 2022 roku).
– Kanclerz Olaf Scholz, a zwłaszcza minister gospodarki i klimatu Niemiec Robert Habeck potwierdzili, że będzie kontynuowana transformacja energetyczna tzw. Energiewende, a nawet, że ma być przyspieszona. Założenie jest takie, że energia odnawialna zmniejszy uzależnienie Niemiec od surowców kopalnych, zwłaszcza od ropy, ale także od gazu i oczywiście od węgla. To jest prawda, tyle tylko, że nikt nie może realistycznie oczekiwać, że to da efekt w ciągu roku albo dwóch – stwierdził Janusz Reiter, przewodniczący Rady Fundacji Centrum Stosunków Międzynarodowych, były ambasador Polski w Niemczech i USA.
Na temat wpływu wojny na Ukrainie na dostawy energii wypowiedział się niemiecki koncern energetyczny RWE. Wskazał, że w dłuższym czasie dostawy energii ze źródeł odnawialnych oraz działanie elastycznych zielonych elektrowni mają newralgiczne znaczenie dla uniezależnienia się od importu węgla, ropy i gazu.
Natomiast, jak wskazał RWE, w krótkim czasie konieczne jest podjęcie działań mających na celu zapewnienie stabilności dostaw energii w nadchodzącej zimie i w kolejnych latach. Koncern poinformował, że w tym kontekście analizuje, które z bloków elektrowni węglowych, jakie już odłączono od sieci lub są przeznaczone do likwidacji, mogłyby zostać wykorzystane.
– Kreślenie wizji powrotu do węgla jako jedynego, najważniejszego fundamentu bezpieczeństwa energetycznego to brak wiedzy (węgla mamy po prostu coraz mniej, poza tym zmiany klimatu postępują, paliwa kopalne będą drogie i energia z nich też) albo świadome działanie na niekorzyść naszego kraju. Cała Europa przyśpieszy rozwój OZE, a my stracimy kolejne lata na powrót do węgla. To prawda, że węgiel nam w kolejnych miesiącach, może kilku latach, pomoże przetrwać kryzys, ale powrót do węgla do mrzonki – oceniła Joanna Maćkowiak-Pandera, prezes Forum Energii.
Potencjał rozwoju OZE w Polsce jest znaczący, co wynika m.in. z informacji przedstawionych przez Urząd Regulacji Energetyki.
Rafał Gawin, Prezes URE poinformował – jak podała PAP – że w ramach prac nad Kartą Efektywnej Transformacji Sieci Dystrybucyjnych Polskiej Energetyki powstał szacunek mówiący, że do 2030 roku do polskich sieci mogą być przyłączone OZE o mocy nawet 46,5 GW, w tym 21 GW źródeł fotowoltaicznych oraz 22,5 wiatrowych – zarówno onshore, jak i offshore.
– Na 46,5 GW składa się 17,5 GW już przyłączonych oraz te, dla których są już warunki przyłączenia bądź umowy przyłączeniowe. Umowy mają źródła o mocy 19 GW, a warunki przyłączenia – prawie 10 GW. W ujęciu tym nie ma instalacji prosumenckich – zastrzegł Prezes URE, cytowany przez PAP.
Znaczący potencjał rozwoju OZE potwierdzają też dane
z przedstawionego przez PSE do konsultacji projektu ,,Plan rozwoju w zakresie zaspokojenia obecnego i przyszłego zapotrzebowania na energię elektryczną na lata 2023-2032’’. Operator podał m.in., że ciagu 10 najbliższych lat w Krajowym Systemie Elektroenergetycznym może powstać ponad 20 GW źródeł słonecznych, bez uwzględniania prosumenckich powstałych po 2021 roku.
PSE wskazały, że w Polsce jest możliwość produkcji ponad 100 TWh rocznie energii odnawialnej do 2030 roku, co istotnie przekroczy połowę zapotrzebowania na energię elektryczną netto w naszym kraju, biorąc pod uwagę obecne prognozy, i stanowi znacznie więcej niż poziomy zakładane w krajowych dokumentach strategicznych. Jednak, jak wskazał operator, rozwój OZE wpływa w relatywnie niewielkim stopniu na poprawę bilansu mocy.
– Mimo tak dużych mocy OZE, wynikających z danych na temat prowadzonych procesów przyłączeń, inwestycje w elektrownie wiatrowe oraz źródła fotowoltaiczne, bez odpowiednich magazynów energii, w mocno organicznym stopniu wpływają na poprawę bilansu mocy. Biorąc pod uwagę ich charakterystyki dostarczania mocy, korekcyjny współczynnik dyspozycyjności (KWD), będący przybliżeniem potencjalnego, uśrednionego wpływu na bilans mocy dla źródeł fotowoltaicznych, lądowych i morskich elektrowni wiatrowych wynosi odpowiednio 2,34 proc., 13,94 proc.
i 19,84 proc. – stwierdziły PSE.
Analizy PSE wykazały, że do spełnienia wskaźników wystarczalności zasobów wytwórczych potrzebne są dodatkowe moce dyspozycyjne. Źródłem takiej mocy mogą być, jak stwierdził operator, m.in. nowe elektrownie gazowe, ponad te zakontraktowane na rynku mocy, ale pomóc może też przedłużanie eksploatacji istniejących jednostek węglowych.
Niewiadomych jest wiele, ale są też kwestie oczywiste, a do ważniejszych należy to, że rozwój niektórych OZE (fotowoltaika) wyprzedził założenia rządowe, a inne OZE, mimo zapowiedzi liberalizacji warunków działania, są nadal hamowane regulacyjne (lądowa energetyka wiatrowa). W związku z tym rynek oczekuje weryfikacji polityki energetycznej państwa, co jest fundamentalną sprawą także dla OSD.
Zdaniem Joanny Maćkowiak-Pandery odpowiedzią na problem drogiej energii jest, po pierwsze, radykalna poprawa efektywności energetycznej, a po drugie, przyspieszenie rozwoju OZE we wszystkich sektorach gospodarki – w elektroenergetyce, gospodarstwach domowych, przemyśle.
– Odnawialne źródła nie są obarczone kosztami paliw i CO2. Chodzi o to, żeby szybko znacząco zmniejszyć zapotrzebowanie na paliwa kopalne, ale sama budowa OZE to za mało. Oczywiście rozwój OZE wymaga rozwoju sieci, więc ten powinien być wysoko w hierarchii celów państwa w energetyce – komentuje Joanna Maćkowiak- Pandera.

IRENEUSZ CHOJNACKI
Autor jest dziennikarzem Magazynu Gospodarczego „Nowy Przemysł” oraz portalu wnp.pl

Czytaj dalej